Czy Bielenda testuje na zwierzętach
Czy Bielenda testuje na zwierzętach

Czy Bielenda testuje na zwierzętach? Poznaj praktyki polskiego przedsiębiorstwa

Bielenda jest brandem, który z pewnością należy zaliczyć do najbardziej rozpoznawalnych w naszym kraju. Nazwę znają i kojarzą przedstawiciele kilku pokoleń i nic w tym dziwnego, bowiem przedsiębiorstwo istnieje na rynku od 30 lat! Co jest kluczem do sukcesu i niesłabnącej popularności? Prawdopodobnie praktyki, którym przedsiębiorstwo pozostaje wierne od pierwszych dni swojej działalności i w oparciu o nie rozwija swoją komunikację wewnętrzną oraz zewnętrzną.

Solidne fundamenty są synonimem stabilności i trwałości. Tak, jak pełnią najważniejszą funkcję przy budowie domu, tak i przy rozwoju własnego biznesu zdają się być najistotniejszym elementem. Jasno określone misja, wizja i filozofia firmy budują jej wizerunek. Z kolei pozostawanie wiernym założeniom i wartościom, tworzy coś, czego nie da się kupić za żadne pieniądze – więź i zaufanie klientów. Bielenda nigdy nie wyparła się tego, czemu obiecała być wierna 30 lat temu i być może właśnie to jest jednym z powodów jej silnej pozycji na rynku.

Bielenda – wierna naturze

Bielenda pewnym krokiem weszła do świata beauty. Miało to miejscu 1990 roku, czyli 30 lat temu. Jako jedna z pierwszych, polskich marek zauważyła ogromny potencjał tkwiący w naturze – składnikach z niej pochodzących. Do dziś, to właśnie matka natura, odgrywa pierwszoplanową rolę w tym przedsiębiorstwie kosmetycznym.

Bielenda – testy na zwierzętach

Wszystkie kosmetyki Bielenda – od inspiracji i pomysłu, przez szczegółowe testy, po wykonanie i produkt końcowy, powstają wyłącznie w naszym kraju, w Krakowie. Marka z pewnością jest perełką naszego rynku, z której możemy być dumni – między innymi z uwagi na praktyki, które są istotą jej funkcjonowania.



Wierność naturalnym substancjom i składnikom to jedno, natomiast dzięki unikatowemu podejściu do pielęgnacji urody, Bielenda zyskała wierne grono klientów, którzy cenią humanitarne działania wdrażane w przedsiębiorstwie. Co ważne, praktyki te, z uwagi na wzrastającą świadomość konsumencką, stają się jednym z głównych elementów budujących zaufanie do marki.


Czy Bielenda testuje na zwierzętach?

Czy Bielenda testuje na zwierzętach? Prawdopodobnie jest to jedno z najczęściej zadawanych pytań dotyczących naszego rodzimego przedsiębiorstwa. Nic w tym dziwnego, bowiem świadczy to o umiejętności wykorzystywania norm, które łączą biznes oraz etykę.

Bielenda – marka cruelty free

Mówiąc o testowaniu kosmetyków na zwierzętach, należy rozpocząć od tego, że na terenie Unii Europejskiej, od 2013 roku, obowiązuje całkowity zakaz takich praktyk. Zgodnie z przyjętym rozporządzeniem, zakaz testów obejmuje poszczególne komponenty i składniki kosmetyku, jak i produkt całościowy. Warto przypomnieć, że obostrzenia zakazujące prowadzenia testów na zwierzętach, były wprowadzane w UE etapowo – pierwsze prace nad tym zagadnieniem miały swój początek w 2004 roku.

Obrońcy praw zwierząt od zawsze lobbowali, iż każda – inwazyjna lub nie, forma wykorzystania zwierząt w imię własnych interesów, może wywoływać u nich ból i cierpienie. Szeroki sprzeciw wobec niehumanitarnych praktyk oraz umocowanie go w przepisach prawa, nie stanowił żadnych ograniczeń dla marki Bielenda, która od zawsze na pierwszym miejscu stawiała dobro środowiska naturalnego.

Niestety, wciąż zdecydowana większość krajów świata, zezwala na testy na zwierzętach, dlatego wciąż głośno jest o wezwaniach do wprowadzenia globalnego, ogólnoświatowego zakazu. Póki co, chcąc mieć pewność, że kupujemy kosmetyki wolne od okrucieństwa, musimy dokładnie analizować etykietę produktu i szukać na nich specjalnych symboli, bowiem należy podkreślić, że zakaz obowiązujący w UE, nie oznacza, że na drogeryjnych półkach nie znajdziemy kosmetyków testowanych na zwierzętach.

Kosmetyki nietestowane na zwierzętach, czyli tak zwane cruelty free, posiadają znak króliczka (w różnych odsłonach). Jest to poświadczeniem braku testów na zwierzętach, ale też dowodem na to, że do produkcji kosmetyku nie wykorzystano żadnych składników, które pochodziły z martwych zwierząt. Choć znak i jego umieszczenie na opakowaniu nie są obowiązkowe, to zazwyczaj producenci, lokując symbol na opakowaniu, chcąc zaznaczyć etyczną stronę swojego biznesu.

Bielenda, z dumą prezentuje przyznany jej symbol – jako firma niedopuszczająca testów na zwierzętach, została wpisana na listę Cruelty Free PETA, która regularnie aktualizuje listy kosmetyków nietestowanych na zwierzętach. Możemy na nich znaleźć również polskie marki – z Bielendą na czele.

Bielenda – przedsiębiorstwo animal friendly

Bielenda – firma cruelty free

Bielenda z pewnością może być chlubą naszego kraju. Podobnie, jak każde inne przedsiębiorstwo, które całkowicie wyklucza niehumanitarne praktyki. Kosmetyki animal friendly są coraz bardziej doceniane przez klientów, dlatego pozostaje mieć nadzieje, że jest to trend, który zmieni podejście branży kosmetycznej w skali całego globu.

Co ciekawe, jeszcze do niedawna, za kosmetyki nietestujące na zwierzętach, musieliśmy zapłacić nieco więcej. Obecnie, świadomość konsumencka na tyle zmieniła zapotrzebowanie rynkowe, że symbol „cruelty free” staje się obiektem pożądania wielu firm i koncernów kosmetycznych.

Bielenda nie jest jedyną marką cruelty free na polskim rynku, ale z pewnością jedną z tych, które wyraźnie zaznaczają swój szacunek do środowiska naturalnego. Być może właśnie to jest powodem, że marka od dziesięcioleci jest obecna w polskich domach i stale umacnia swoją pozycję. Warto jednak zaznaczyć, że nie tylko Polacy kochają kosmetyki Bielendy – te dostępne są w blisko 50 krajach świata – być może i w nich zostaną docenione praktyki, które powinny stać się fundamentem biznesu etycznego i wrażliwego społecznie.

A jakie jest Wasze podejście do testów na zwierzętach? Czy również szukacie na opakowaniach kosmetyków symbolu króliczka? Dajcie znać w komentarzach!